Jestem pojęciem względności

Jestem pojęciem względności


Co nas wyróżnia ?

Wyróżnia nas to samo, co nas dzieli. Piękno, miłość, wartość to pojęcia względne. Nie opisane, nie mogące określić swojej definicji dla każdego z nas.

Myśl, że nigdy nie uda nam się spotkać osoby, która będzie naszym odwzorowaniem. Która opisze najidealniejszą dla nas miłość, stworzy najdoskonalsze rozwiązanie naszych zmartwień, doceni nasze starania, gdy dla nas będą one naprawdę wartościowe.

Dlaczego tak bardzo siebie nie rozumiemy ? To co wydaje nam się największym naszym łącznikiem. Czymś co najbardziej nas zbliża. Co powoduje, że stajemy się dopełnieniem, niszczy nas najbardziej.

Różnice... często odbierane jako niezbędny element w związku, w przyjaźni, w życiu codziennym. Tłumaczona jako różnorodność, część nowych doświadczeń, które notabene są niezbędne w każdym etapie naszego życia. Jednakże to one zaburzają, a w konsekwencji niszczą jedność.

Wytłumaczenie jest proste. Każdy z nas ma inne poczucie wartości. Tworzymy je z biegiem lat, z każdym kolejnym doświadczeniem i przeżytą chwilą. Udoskonalamy je z czasem. Budujemy naszą osobistą etykę, osobowość, moralność. 

Wartości

Kształtujemy obraz naszej miłości. Określamy czy jest dla nas najważniejsza, ile dla niej poświęcimy, jaki nadamy jej sens, ile osób będziemy w stanie nią obdarzyć. 

Jeżeli stworzymy zbyt idealny obraz, będzie to dla nas najbardziej bolesnym krokiem. Ponieważ mając świadomość oddania jednej osobie, przyrzeczenia jej dozgonną miłość i powierzenia wszystkiego co w nas najcenniejsze, mamy również pewność, że druga strona utworzyła zupełnie odmienny rodzaj miłości. Zbudowany na wzór swoich przekonań i doświadczeń. Być może będzie odbierać nasze uczucia jak coś, czym możemy obdarzyć kogokolwiek w równie wielkim stopniu.

Choćby nasze zaufanie było stuprocentowe oraz nasze starania poznania drugiej osoby, były jedynym celem w naszym życiu, to i tak nigdy nie poczujemy pełnego zrozumienia. Nigdy nie poczujemy, że ktoś docenia nasze starania tak bardzo, jak bardzo znaczą one dla nas i jak wiele nas kosztują. Jak wiele znaczy dla nas sama obecność drugiej osoby. 

Ile dla mnie to znaczy,...

Dowodem jest uczucie, gdy poznajemy kogoś o zbliżonych poglądach do naszych. Czujemy, że nasze słowa są zbędne, a mimo to pragniemy zadawać kolejne pytania, dowiadywać się coraz to więcej, bo w podświadomie wierzymy, że znaleźliśmy kogoś idealnego.

Więc, dlaczego pomimo tak wiele początkowych podobieństw, tak szybko psujemy się. Pozornie opisując samego siebie, nasze idee, wyznając nasze największe wartości, opisujemy osobę, którą chcielibyśmy być. Opisujemy wartości, które chcielibyśmy posiadać, pielęgnować, być im wiernym. Jednak czas weryfikuje nasze słowa, ponieważ bycie kimś za kogo się uważamy, nie jest takie proste. Inni widzą w nas jedynie obraz kłamstwa, złudne szczątki postaci, którą byliśmy w krótkiej chwili poznania.

Jedynym najmniej bolesnym lekarstwem, jest regresja naszych uczuć, zasad, wartości. Niestety, nie najsłuszniejszym.

...ile znaczysz dla mnie Ty...

Powinniśmy brać priorytety drugiej osoby za nasze własne. Powinniśmy przygotować się na przyjęcie nowych wartości. Przygotować się na naukę drugiej osoby. Ponieważ nasze wnętrze nie znaczy nic, jeśli nie jest budowane dla innych. Musimy pamiętać, że tylko druga osoba jest w stanie być prawdziwym ziszczeniem naszych dążeń, największych pragnień, najgodniejszą ideą.


Fiński bestseller Katji Kettu - Akuszerka

Fiński bestseller Katji Kettu - Akuszerka

Rzadko sięgam po dzieła, które swą powieścią nawiązują do autentycznych wydarzeń swoich bohaterów jak i ich samych. Jak to mówią, życie pisze najciekawsze, pełne wzruszeń i emocji historie, jednak przekładane na papier często są nadto ubarwiane i nadawane im są zbytnie heroiczne czyny i sytuacje, przez co tracą na faktach z życia wziętych. Nie mogę powiedzieć, że akuszerka jest przepełniona tego typu historiami, lecz też nie jestem w stanie opisać jej jako pozbawionej podkręconych, wzruszających, często absurdalnych sytuacji. Choć te drugie czynią z niej dość intrygująca powieść, pełną trudnych i złych wyborów, okrutnej ścieżki miłosnych uniesień i brutalnej natury ludzkiej.

Trudne początki

Zaczynając zagłębiać się w postać akuszerki, czułem jej bezradność od pierwszych chwil. Bezradność kobiety w trakcie trwania wojny, którą los wspomógł, czyniąc z niej osobę potrzebną, mogąca przysłużyć się narodowi. Stykamy się z nierównością nie tylko na tle rasowym.
Słownictwo powieści również ulega zmianie na moich półkach. Jest niekiedy proste w swych opisach, przepełnione wulgarnymi określeniami, nakierowanymi w głównej mierze na seksualność i to też czyni z akuszerki intrygującą powieść, kierującą czytelnika na ludzkie doznania i przyziemne problemy. Bohaterka przyzwyczaja nas do swojego niskiego znaczenia wśród okolicznych mieszkańców. Poprzez swoją przeszłość jest naznaczone niejako piętnem.

Obraz pokazujący brutalność i przedmiotowość, z jaką były traktowane kobiety oraz słabszych i skazanych, gdy ich los był zdany na łaskę mężczyzn wyższej postawionych. Jak stawiano na szali dobrą pozycję oraz pokrewieństwo.
Dobra partia stanowiła priorytet dla młodych kobiet, jak i mężczyzn. Gdy ceną za uczucia było upokorzenie i odrzucenie.

Dwuliniowe prowadzenie powieści pozwala nam na poznanie dogłębne bohaterów. Ich wizji jak i przekonań. Możemy doświadczyć, jak wiele różnic dzieli wybranków i jak różne są ich perspektywy. To dzięki temu czujemy głębię opowiadania.



Zła miłość ?

Co zmienia naszą bohaterkę ? Miłość. W początkowej fazie zauroczenie, które na każdym kroku jest dostrzegane na nowo. Po części odwzajemnione, choć w swojej obsesji bohaterka pozostaje sama, aż do samego końca, z nielicznymi elementami ludzkiej troski i zainteresowania jej losami.
To właśnie zgubna miłość jest głównym powodem bohaterki, a jednocześnie jako jedyna utrzymuje ją przy życiu do ostatnich chwil. Nieodwzajemniona, bolesna, prawdziwa. To jeden z nielicznych obrazów miłości, jaki zyskał w mojej odczuciu miano idealnej. Pełne oddanie jednej jedynej osobie, nie mające miejsca na zdradę, wykorzystanie, chciwość. Choć pełna zazdrości to będąca jedynie tworem umysły.

Powieść ukazująca jak wiele możemy znieść w imię miłości, jak wiele poświęcić, jakie okrucieństwa przeżyć i jak wiele wybaczyć. To ostatnie w szczególności zasługuje na szczególną uwagę. Czy zastanawialiśmy się, ile nasza miłość jest warta w obliczu odrzucenia przez ukochaną osobę ? Co może ją zachwiać ? Co może ją zniszczyć ? Akuszerka nie znała tych pytań, nie znała odpowiedzi, liczyła się tylko miłość i to jak bardzo w nią wierzy i w jej przeznaczenie.

Nie mam wątpliwości co do miejsca i akcji zdarzeń, jednak historia akuszerki jest z pewnością w tej części, w której stykamy się z elementami miłości i zdarzeń między partnerami, interpretacją pisarki. Nie mniej jednak Katja stworzyła niezwykłą powieść ze skrawków historii. Pełna kontrowersji i kruchych relacji. We mnie wzbudziła pogardę, podziw i żal powiązany z losami bohaterki. Z pełnym przekonaniem polecam Akuszerkę wszystkim tym, którzy chcą przeżyć 326 stron mocnego dramatu, mającego swoje odwzorowanie w historii.

Nóż, spadek... i pedofilia, czyli Harry Hole w Bangkoku

Nóż, spadek... i pedofilia, czyli Harry Hole w Bangkoku

Do serii Jo Nesbo powróciłem po trzyletniej przerwie. Człowiek nietoperz zapadł mi w pamięć, jako powieść stawiająca ciężkie kroki na półkach konkurencji, między Samuelem Bjork, a Camilla Läckberg. Mając podstawę nietuzinkowej postaci oraz historii, która może mieć swój rozkwit na naszych oczach, droga do sukcesu jest tylko formalnością.

Tytułowe Karaluchy ukazują nam jeszcze dokładniej, bardziej szczegółowe Bangkok, niż miał to na celu Człowiek Nietoperz, względem Sydney w Australii. Już od pierwszych chwil Harrego w zatłoczonym mieście, czuć pełnie charakteru tutejszych okolic i zwyczajów. Czytelnika przeszywa bród i smród, towarzyszący uliczką i ciasnym zakątkom Bangkoku. Jest to jedno z pożądanych efektów, przy zatraceniu się z każdym słowem w powieść. Mnie osobiście zachwyca fakt poznawania dziesiątek ciekawostek, o których wcześniej nie miałem okazji wiedzieć, a są one odwzorowaniem realnego świata. To jak Karaluchu pozwalają nam zwiedzić Bangkok, jest dla mnie jej głównym fenomenem. A co najważniejsze, mamy możliwość poznania go, od najniższej warstwy gospodarczo-społecznej, po wielkie projekty jednego z najbardziej dynamicznie rozwijających się miast w Azji. Możemy być świadkami... ba ... nawet uczestniczyć w wielu przekrętach, miejscowych ciemnych typów. Śmierć niewinnych zdaje się mieć tu swoje miejsce na piedestale, lecz czy w Bangkoku istnieją ludzie niewinny. 

Nesbo znów uraczył mnie cierpkim poczuciem humoru, którym Harry emanował od pierwszych chwil. Jego sztywniackie podejście do świata i staromodne obyczaje sprawiają, że staje się na swój sposób czarujący, zarówno dla czytelnika, ale w głównej mierze dla kobiet, które w powieści dały znać o swoich zalotach, nie jeden raz.



Karaluchy pokazują nie tylko utrzymywanie się poziomu serii Jo Nesbo, ale przede wszystkim jego rozkwit. Uświadczymy tu dużo bardziej złożone śledztwo, wykorzystujące efekt zbrodni doskonałej. To właśnie tu przyjdzie nam się zmierzyć z niezwykłym potencjałem Harrego i jego trzeźwego umysłu, dzięki któremu śledztwo nabiera kompletnego obrazu. Choć w połowie książki czułem podejrzenia, kto mógł dopuścić się zbrodniczego czynu, kolejne rozdziały próbowały nakierować mnie na kogoś innego, co w konsekwencji dało końcowy efekt "wow". 

Odsunięcie Harrego od zgubnego nałogu, przerzuca czytelnika na pozostałe elementy jego egzystencji, których nie mogliśmy uświadczyć w pierwszej części serii. A jednak brakuje silnej walki z alkoholizmem i utrat pamięci po spotkaniach ze starym przyjacielem Jim Beam. To dodawało charakteru Harremu, jako przedstawicielowi władzy.

To co nie spowodowało zachwytu w mojej osobie, to słabe poczucie bólu z przeszłych zdarzeń, które na Harrym odcisnęły dość spore piętno, jak również mało elementów brawury Harrego. Jednak nacisk na pozostałem elementy jest na tyle duży, że nie można zbytnio zwracać uwagi na to, czego brakuje w tej historii. 

Mi nie pozostaje nic innego, jak wrócić do strony 90 Czerwonego gardła, i dalej pozostać wiernym fanem serii Jo Nesbo.

5 minut znajomości - czyli spotkania online

5 minut znajomości - czyli spotkania online
W zasadzie przypomina to spotkania dla singli (choć to nie jest wyznacznikiem), gdzie panowie przysiadają się do stolika pań, po czym mają chwile, aby zapisać się w ich pamięci czymś niezwykłym, bo za moment ich miejsce będzie należało do kogoś innego. Opuszczają stolik, aby przysiąść się do kolejnego i z tą samą gadką, próbować kolejnego szczęścia. Tak można w najprostszy sposób, opisać dzisiejsze znajomości online.

Cześć...

Poznając kogoś na czatach, aplikacjach typu; gg, tinder, badoo, mamy właściwie do czynienia z chwilą i szczęściem, że ktoś będzie chciał zawrzeć z nami dłuższy kontakt. Potencjalna osoba buduje obraz osoby, z którą rozmawia już od pierwszych jej słów. Zwyczajne powitanie, może wiele wnieść o osobie, z którą mamy przyjemność rozmawiać.

Cześć

Hej 

Hej :)

Dzień Dobry

Witaj

Elo

Każde łączy to samo i każde ma inny podtekst. Powagę, żart, zalotność, swobodę, obojętność. Musimy mieć świadomość, że większość osób poznawanych w ten sposób, robi to dla zabicia czasu, nie mają w myśli poznania kogoś wartego uwagi. Dlatego też, od nas zależy jak potoczy się rozmowa, czy zyskamy trochę zainteresowania i więcej czasu.
Pamiętajmy, że wiele osób przed nami nie wyróżniało się niczym szczególnym. Oryginalność, a przede wszystkim oryginalne pytanie i pasje, skupią większą uwagę na naszej osobie. Lekkie zdania, bez trudnych konwersacji oraz w głównej mierze skupienie swojego zainteresowania na drugiej osobie. Wielu z nas lubi skupiać uwagę na własnych przeżyciach i problemach, stanowią one główny kataklizm ludzkości. Jest to ciężkie do przezwyciężenia, ale zapewniam, że rozmowa potoczy się w dużej mierze na naszą korzyść. Stosując manipulację słowa, staniecie się bardziej interesującą osobą w kontakcie.

Więc jeśli preferujecie taki sposób poznawania nowych znajomych i traktujecie to całkowicie serio, róbcie to z klasą i z zainteresowaniem. A jeśli nie... no cóż... to tylko internet, nikt nie będzie miał do nas pretensji, gdy w trakcie rozmowy uznamy, że pora wyłączyć program, bez ówczesnego pożegnania się, nikt nie będzie żywił do nas urazy. Przynajmniej dłuższej niż 20 sekund.

Mając w zasięgu ręki tysiące nowych osób, tworzymy w sobie coraz większy próg poznawczy, pragniemy czegoś więcej, czegoś nowego. W pewnym momencie zwykli ludzie, ze zwykłym życiem, przestają być dla nas "jacyś". Tracimy poczucie podziału, nie zauważamy różnic między osobami poznanymi , a dopiero poznawanymi.

Nie zapominajmy, że za oknem są osoby, z którymi możemy mieć styczność przez 2 minuty, ale te 2 minuty, będą jak nie kończące się uderzania w klawisze w poszukiwaniu skrawka realnych wrażeń, towarzyszących przy pierwszym spojrzeniu w oczy drugiej osobie.

P.S. Warto dać się poznać ;-D

Niezależna samotność

Niezależna samotność
Podejrzewam, że wielu z was niejednokrotnie miało styczność z samotnością. Z chwilą, gdy nie ma nikogo kto wsparłby nas ramieniem, słowem, które w najtrudniejszych chwilach jest jak najbardziej drogocenny lek. Kogoś takiego dla kogo uśmiechamy się, bo czujemy, że jesteśmy bezpieczni z naszymi myślami i zachowaniem. Nie wspominamy takich chwil z uśmiechem. Nie są dla nas budujące. Nie zawierają szczęśliwych wspomnień. Ale czy naprawdę samotność jest tak okrutna ?

Samotność zdarzeń...

Chciałem napisać o samotności w pełnym tego słowa znaczeniu. Samotności, gdy przez cały czas trwania szkoły siedzimy sami w ławce i wędrujemy po szkolnych korytarzach. Samotności, gdy jedyną osobą piszącą do nas sms jest operator i nieocenione wróżki. Samotności, gdy nasza  konwersacją z inną osobą to zaledwie "dzień dobry" i "do widzenia". Gdy czujemy kompletną pustkę, a pojęcie "życie towarzyskie" nie istnieje. Gdy w pracy nie odgrywamy żadnej znaczącej obecności.

Samotność nie jest karą, nie jest nauczką. Dla mnie to stan, który pokazuje nasze życie, nas samych, prawdziwych bez masek, które przybieramy dla innych. Możemy poznać siebie, to jacy jesteśmy, czy możliwe jest wytrzymanie z samym z sobą, czy coś co o sobie myśleliśmy, przypadkiem nie mija się z prawdą. To jedyna okazja kiedy naszym towarzyszem życia, jesteśmy my sami.

Początki są najgorsze.

Pierwsze chwile, gdy zostajemy skazani sami na siebie są zdecydowanie najgorsze. Nawet jeśli wcześniej nie byliśmy zbytnio osobami obleganymi przez tłumy, to zawsze koło nas ktoś był. Rodzice. Opiekunowie. Znajomi. Pierwsze myśli w głowie próbują nas zaadaptować do sytuacji, przekonać, że wszystko będzie dobrze. Stworzyć nowy obraz świata, ale niestety rzadko się udaje. W końcu umysł produkuje tylko i wyłącznie jedno pytanie "dlaczego właśnie ja". Odpowiedzi jest wiele, ale nigdy nie zadowalające na tą chwilę.

W czym sęk ? 

Tak naprawdę osób osamotnionych jest stosunkowo mało. Każdy ma kogoś z kim spędza czas i wolne chwile. Z kim może zamienić kilka słów. A to wiele wyjaśnia. Wyjaśnia to, dlaczego ludzie są obojętni, nie doceniający ludzkiej wartości i pozbawieni empatii. Znam mnóstwo osób, które nie odczułyby zbytniego żalu, z powodu zerwania z kimś kontaktu, a jeśli już to trwałby zaledwie kilka dni. Wszystko za sprawą ilości przyjaciół, znajomych, rodziny. Niektóre osoby po prostu nie odczują żadnej straty. Jeśli jesteśmy bogaci, nie poczujemy się biedniejsi, gdy zgubimy portfel z gotówką.

Samotność pozwoli zmienić nas w niezwykłych ludzi. Nauczy nas dbania o tych, którzy są przy nas. Szanowania każdej znajomości z osobna. Bycie wsparciem bez myśli "co będę miał w zamian". Ktoś ofiarował ci o wiele więcej, niż pieniądze czy przysługi. Nie ma nic cenniejszego w tym temacie, niż świadomość, że nie jesteś sam. 

Wiele osób nauczyło się bycia wśród innych, przywykło do pomocy innych i ich wsparcia z każdej strony i w każdej sytuacji. Nie przesadzę jeśli powiem, że są o wiele słabsi od osób, które nauczyły się samotności lub z nią zetknęły.

Nigdy nie nauczymy się docenienia czegoś, bez utraty tego. Tylko wtedy będziemy w pełni widzieli, ile znaczy druga osoba. Niestety, dowie się o tym nieliczna cześć z nas.

Co jest w tym dobrego ?

Wszystko co wymieniłem ma swoje dobre rezultaty, ale co jest w samotności dobrego bez konieczności stykania się z przykrymi doświadczeniami. Samodzielność. Niezależność. Władza. Tak, wiem. Brzmi kusząco, ale każdy kto miał do czynienia z samotnością, doświadczył przynajmniej jednego z tych uczuć. To coś wspaniałego, jeśli nie musimy być na rozkazy innych, czy postępować tylko i wyłącznie, aby się komuś przypodobać.

Osoby nad wyraz empatyczne, również odnajdą korzyści stanie samotności. Im więcej osób, które są w stanie nas ograniczać, wymuszać w nas słabość, smutek, zmartwienia tym więcej bólu i niepowodzen, ktore doświadczymy. Ludzi są samolubni. Nigdy nie pomyślą o tym, jak mogą ograniczyć innych, jak swoim niewielkim wkładem, jakim jest obecność dla kogoś innego, mogą stanowić przeszkodę, która jest nie do pokonania.

Wpis nie jest zbyt obszerny, ale mam nadzieje, że dość tematyczny i opisowy. Mi nie pozostaje nic innego, jak życzyć wam samotności i powrotu już z pełną świadomością tego co posiadacie.

P.S. Czy wy też tak macie, że zawsze jak jedziecie pociągiem lub busem, nie dosiądzie się do was nikt normalny, tylko człowiek, który ściągnie skarpety i będzie używał zapachu "miesięczny post od prysznicu" ... hmm. Życzę sobie miłej podróży lub szybkiego wypadku. 

Kobieca moc przekonywania

Kobieca moc przekonywania

A może by tak inaczej... pokusić się o to, co zawsze działa. Z pewnością właśnie takie słowa tworzą się w umyśle kobiety, która pragnie nas do czegoś przekonać, ale same słowa nie są wystarczające. To nadal jest zadziwiające, jak dla mnie, co takiego mają w sobie i jakim cudem tak właściwie dobierają sposób do sytuacji. Już od samego początku daje się odczuć jak kobieta analizuje mężczyznę, aby jak najprecyzyjniej wybrać te elementy w jej osobie, które w nim wywołują stan euforii, przywódczy lub mniejszości. A tylko od kobiety zależy jak się poczujemy.

Dominacja kobiet jest dla większości mężczyzn pociągająca i stanowi główny element fascynacji i pobudzenia. Często zostaje wykorzystana jako postawa przywódcza w związku. Wywołanie w partnerze poczucia mniejszości czyni go z założenia słabszą jednostką, a to dla kobiety najcenniejsza cecha u faceta. Spory procent panów zatraciło swój męski potencjał siły przez bezpieczny, pozbawiony agresji styl życia, a same kobiety mając większy udział społeczny nadrobiły, a niekiedy i przewyższyły mężczyzn na tym polu. Może nas to stosunkowo zmylić, gdy mamy przed oczami obraz kobiety pragnącej silnego radykalnego mężczyzny. Owszem. obraz ten jest istotny, szczególnie wobec reszty świata, dla kobiety istotniejsze jest by on czuł się tą silniejszą częścią w tym duecie. Jednak droga pomiędzy czuć, a być jest dość długa. Lecz nie wychodzi to nam na złe, większość facetów poddaje się temu bez większych zastrzeżeń, ze świadomością o tym lub jej brakiem. Czujemy wtedy, że kobieta nie jest obojętna wobec wspólnych działań oraz odczuwamy syndrom matczynej troski. Co z tego, że stajemy się więźniami cudzych decyzji.

Jednym z najstarszych i nadal świetnie mającym się sposobem kobiet jest wykorzystanie pożądania. Od pierwszych chwil dojrzewania chłopcy tracą głowę dla wdzięku dziewczyn, co staje się najskuteczniejszym i najprostszym sposobem w dodatku najbardziej stosownym. Wykorzystując słabość mężczyzn - pożądanie, kobiety dają im w pewien sposób możliwość wyboru, choć w większości przypadkach kończy się tym samym. Nie ma w tym nic złego, w końcu każdy powinien wykorzystywać swoje mocne strony do osiągania sukcesu. Każdy uśmiech, gest, słowo wpływa na naszą interpretacje osobowości, kobiety mające szerszą identyfikację percepcyjną łatwiej odbierają sygnały płynące z ciała mężczyzny oraz z jego zachowania. Kobieta nie bez powodu skupia swoją grę na mowie ciała, opierając się na stereotypie - faceci to wzrokowcy. Jednak mając te "genetyczne zdolności" ciężko mi myśleć o kobietach jako o słabej płci.

Najbardziej trudnym, a zarazem złożonym sposobem przekonywania mężczyzn do swoich racji jest manipulacja kobiet odwołująca się do wcześniej już wspomnianej postawy przywódczej w związku. Kobiety nie przypadkowo wywołują w mężczyznach poczucie siły i wszechwiedzącego umysłu. Wielu z nas odczuwa podekscytowanie, kiedy nasza osoba jest wznoszona na piedestał. Czyniąc to zatracają bardziej, niż zwykle naszą czujność wykorzystując tym samym efekt przywódczy. Mówiąc prościej mężczyzna jest głową, a kobieta szyją, która tą głową kręci. Gdy czujemy się zbyt pewnie nasz dystans do sterowania wszystkim zwiększa się, nie zwracamy uwagi na ingerencje kogoś w nasze zdanie czy poczynania. Autosugestia odgrywa tu istotną rolę, mimowolne powtarzanie, nasuwanie własnych myśli. Kobieta podświadomie wpływa na ostateczną decyzję jaką podejmie mężczyzna. Stosując również odpowiedzialność kobieta wywołuje u mężczyzny presję. Opierając na nim swoje bezpieczeństwo, swoją przyszłość kobieta wie, że mężczyzna nie zdecyduje sam ryzykownie, widząc wahanie kobiety i jej strach. Jej rady w takim momencie będą bardzo istotne i będą wpływać na jego decyzje.

Na marginesie...

Skoro jesteśmy już przy podświadomości, to warto wrócić uwagę na subtelne aluzje często nasuwane przez kobiety w sytuacji, gdy chcą stworzyć w naszej głowie pewną myśl. Z pewnością niejednokrotnie panie wspominały o czymś, co jest w posiadaniu jej koleżanki, a co same chciałyby posiadać lub bardziej subtelne podejście podsuwania oczom obrazów związanych z pragnieniem kobiety, takich jak pisma z wycieczkami do ciepłych krajów czy krótkie postoje lub zwolnione tempo chodu przy wystawach z biżuterią. Oczywiście są to bardzo łopatologiczne przykłady, mające na celu dokładne zobrazowanie danej sytuacji, ale i takie zjawiska miały swoje miejsce.

Mi nie pozostaje nic innego niż nadzieja, że nasze drogie panie z umiarem będą korzystać ze swoich zdolności... choć i tak w to nie wierzę.

5 cech charakteru, czyniących nas idealnymi

5 cech charakteru, czyniących nas idealnymi

Tworząc swój charakter staramy się wzbogacić go o najlepsze cechy, które będą odpowiadać nam indywidualnie i zaspokajać nasze potrzeby. Jedne z nich są z góry narzucone, inne przyswajamy wraz z wiekiem. Nasze cechy charakteru są na tyle istotne, gdyż określają nas w oczach innych. To za ich sprawą przypisywane są nam zasługi, jak i błędy, których się dopuściliśmy.

Od czego zacząć ?

Tolerancja… to coś co daje nam największe możliwości, pozwala poszerzać nasze działania bez zbędnych uprzedzeń i przybierać postawę aktywną wobec jednostek z różnych sfer społecznych, jak i kulturowych. Ponadto zyskujemy w oczach innych, jako ktoś przyjaźnie nastawiony oraz godny zaufania, co daje nam dodatkowe plusy do aprobaty przez osoby neutralne z naszego punktu widzenia oraz nie wymagające nacechowania tolerancją. Niestety osoby nieobdarzone wrodzoną tolerancją będą musiały pokusić się o mistyfikację, ponieważ sposób całkowitego uwolnienia takiej osoby od jego wzorców jest bardzo trudnym elementem do zmian.

Aby nie zatracić naszego charakteru w tym chorym i bezwzględnym świecie, nie możemy nigdy zapomnieć o uczciwości. Powinna być nieodzownym elementem naszych działań i to ona stanowi naszą drugą cechę. Jest to chyba jedna z najbardziej bolesnych cech do pozyskania. Jak wielu z nas cierpi, gdy mamy być uczciwi, a nieuczciwość tak bardzo kusi. Możemy zacząć od błahych rzeczy takich jak nie zwrócenie znalezionej zguby do właściciela, czy nie wskazanie błędu pani w barze, która nie policzyła nam za colę, a kończąc na zuchwałej kradzieży asortymentu w sklepie lub zatajaniu kłamstw innych w celu wykorzystania osób trzecich. Jednak mam na myśli również wywiązywanie się z danego słowa, bo to jest najczęstszym pomijanym elementem w uczciwości – słowność. W naszych czasach słowność jest na wymarciu, pielęgnowanie jej wzbogaca naszą osobowość o niezwykle cenne doświadczenia, jakie przyjdzie nam poznać dzięki niej. Pokazywanie i doświadczenie uczciwości wobec samego siebie. Najbogatsza z cech.

Dzięki uczciwości mamy możliwość posiąść jedną z cech, która jest uważana za dużą wadę, jednak w połączeniu z uczciwością dla mnie przynosi mnóstwo korzyści. Bycie wścibskim wielu osobom nie wychodzi na dobre, a jednak wścibstwo pozwala nam wiedzieć, być na bieżąco i rozumieć więcej. Bez chroniącej nasze intencje uczciwości może przynieść wiele niepożądanych skutków, jednak wiedząc co jest właściwe nie wykorzystamy zdobytej przez nas wiedzy w zły, zagrażający innym sposób. Wścibskość wyzwala w nas potrzebę wykraczania poza nasze granice przyzwoitości. Jeśli nadal ta cecha was odrzuca i jest uważana za wyjątkowo wstrętną pomyślcie, że każdy przyjaciel przyjmuje taką postawę, jednak działa on poniekąd za naszym przyzwoleniem.

Nie mogło zabraknąć czegoś co popchnie nas do działania i pozwoli zawsze korzystać z okazji nawet, gdy będziemy mieć duże wątpliwości i strach w oczach. Odwaga. To ona pozwoli nam rozpoczynać kolejne zamierzone cele oraz pozwoli nam wypaść w oczach innych jako osoba niezłomna. Niestety w wielu przypadkach strach jest paraliżujący i nie sposób się go pozbyć. Musimy nauczyć się go wykorzystywać w sposób mobilizujący, co jest nie lada wyzwaniem. Odwaga powinna w znaczny sposób ułatwić nam wypowiadanie się o naszych poglądach i przekonaniach, bez konieczności martwienia się zdaniem innych. Jest to o tyle istotne, iż pozwoli nam na indywidualną postawę nawet dla skrajnie dziwacznych umysłów.

Coś co lubię...

Najwyższa pora na ostatni i najistotniejszy element charakteru. Przeze mnie szczególnie upodobany. Bycie upartym to oznaka nie tylko wytrzymałości, ale również pewności… swojego słowa, dokonań oraz celów. Wszelkie nasze działania spełzną na niczym, jeśli zabraknie nam upartego dążenia do nich, bez względu na przeciwności zdarzeń… bez względu na słowa innych… bez względu na nasze ograniczenia. Jeśli mamy wiele marzeń dobrze by było abyśmy mieli świadomość jak trudno je osiągnąć. Niestety powiedzenie „chcieć to móc” nie przynosi zbytnich rezultatów, żeby nie powiedzieć żadnych. Musimy mieć cierpliwość, która również wywodzi się z upartości. Niestety tak samo jak każda cecha posiada złą stronę, tak i nie ominęło to jej. Dzięki osobom, które swą nadmierną upartością trwały w złych przesądach bez jakiejkolwiek otwartości na słowa innych, cecha ta nabrała negatywnego wydźwięku. Niemniej jednak nie należy jej unikać i uczyć się pozbycia jej jako filara naszej osobowości... wręcz przeciwnie.
Copyright © 2016 Uparciuch